niedziela, 3 listopada 2013

Warsaw - Dubai - Sydney

czyli wrazenia z lotow (bez polskich znakow bedzie)

Po pierwsze - goraco polecam podroz Emirates - wygodnie, w miare szybko (biorac pod uwage, ze leci sie na koniec swiata), a szczegolnie na trasie Dubai -Sydney - naprawde wygodnie! W sumie nasza podroz trwala 18 godzin plus 3,5 godzin oczekiwania w Dubaju.
Warszawa na pozegnanie pochmurna:





Lotnisko w Dubaju robi wrazenie - ogromne, swietnie oznakowane, terminale super skomunikowane, niezwykle mila i pomocna obsluga.







Terminale polaczone sa podziemna, kompletnie automatyczna kolejka:


Swietna sprawa - pitna woda na terminalu:




Z Dubaju leci sie Airbusem 380, naprawde wygodny samolot! Genialny wybor filmow (od najnowszych premier - obejrzalam m.in. Wolverine, po totalne starocie), swietny wybor mozyki (nadrobilam zaleglosci w albumach!)... a na deser - kamerki na dziobie i ogonie samolotu, ladowanie wygladalo jak w grze komputerowej.



Najpierw zamowilam wino... a potem podali... sniadanie.... na moje usprawiedliwienie dodam, ze byla 23 czasu warszawskiego ;)



3 komentarze:

  1. Cieszę się że bez sensacji udało się przemycić gorący kubek ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Maciuś nasza krew do śniadania wino, a nie herbatka, czy kawka.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kawki w samolocie nie tknelam. Za to wina.. poszlo pare butelek (buteleczek, zeby nie bylo..:)

    OdpowiedzUsuń